POLAK TRENEREM W SZWECJI!2017-01-25

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Krzysztofem Kulczyckim, który prawdopodobnie jako jedyny Polak prowadzący najpierw drużynę w Ekstralidze jest teraz trenerem w kraju TOP4 - i to na jakim poziomie!

 

Minęło już ponad pół roku od przeprowadzki z Visby do Umeå. Jak z perspektywy czasu oceniasz decyzję o zmianie?

Jesteśmy oboje zadowoleni z zeszłorocznej decyzji i ani razu jej nie żałowaliśmy. Przede wszystkim zależało nam na ciągłym rozwoju Gosi i bez wątpienia stwierdzam, że trafiła ona do lepszego klubu i gra o wyższą stawkę. Pozytywnie i odświeżająco wpływa na nas zmiana otoczenia: inne miasteczko, nowa praca, nowi ludzie dookoła nas. Taka zmiana daje nowe nadzieje i fajną energię. Podobne odczucia miałem po wyprowadzce z Polski i tak jest tym razem.

Od bardzo dawna nie słyszeliśmy o twoich boiskowych dokonaniach. Jaki jest obecnie Twój status? Kiedy kontuzja pozwoli Ci na powrót do gry?

Mój status to: Zawodnik kontuzjowany, bez klubu :)
Po przeprowadzce do Umeå postanowiłem, że nie dołączę do żadnej z tutejszych ekip dopóki nie będę w pełni zdrów po kontuzji kolana. Cały poprzedni sezon trenowałem indywidualnie, jeździłem na rowerku z boku treningu i to nie jest dobry start w nowej drużynie. Rehabilitacja i powrót do gry przeciąga się niesamowicie. Początkowo liczyłem na prędki powrót do formy i udział w Mistrzostwach Świata Seniorów ale nawet teraz jeszcze nie zacząłem biegać. Nie biegam już półtora roku i dałem sobie spokój z przewidywaniami powrotu. Czasem słyszę nawet taki cichy szept gdzieś z tyłu głowy: ... t o    k o n i e c    s t a r y.

Długo nie wysiedziałeś bezczynnie i znów aktywnie działasz w sferze unihokowej. Czym się zajmujesz i jakie są przyczyny tego kolejnego zwrotu w Twojej karierze?

Od połowy grudnia jestem trenerem w drużynie IKSU Ungdom. Do Szwecji przenosiłem się po trzech latach w funkcji trenera i wtedy jeszcze zastanawiałem się czy by nie kontynuować właśnie tej drogi. Postawiłem jednak na powrót do gry ale kariera trenerska spokojnie na mnie czekała. Miałem w między czasie propozycje od Endre IF i Visby IBK ale wolałem grać. Ostatecznie zadecydowała za mnie kontuzja. Kto wie czy w przyszłości nie uznam tego za szczęśliwe zrządzenie losu?



IKSU Ungdom – co powiesz o tej drużynie?

Jest to druga drużyna IKSU, która stanowi zaplecze grającego w elicie zespołu. W Ungdom grają dorosłe, choć młode jeszcze dziewczęta, z których najlepsze trafią w przyszłości do SSL. Jest to bardzo ciekawa forma organizacyjna, w której na pierwszym miejscu stawia się rozwój zawodniczek a same wyniki są mniej istotne. Ten zespół w zeszłym roku wygrał rywalizację w Allsvenskan ale zrezygnowano wówczas z prawa do gry w SSL mając już tam jeden silny zespół. Obecnie występujemy właśnie w jednej z czterech lig Allsvenskan – północnej (Norra).

Czym różni się praca w takim klubie od prowadzonych przez Ciebie Dzikich Gęsi?

Będąc trenerem Dzikich Gęsi podobnie jak większość polskich trenerów miałem na swojej głowie masę obowiązków organizacyjnych. IKSU Ungdom ma w tym momencie dwóch trenerów, trenera fizycznego i material keeper. Wszyscy jesteśmy skupieni wyłącznie na pracy jednego zespołu i żadne z nas nie zajmuje się sprawami organizacyjnymi, od czego są inne osoby w klubie. Zazwyczaj praca w Polsce to jedna wielka i nieustająca walka z przeciwnościami losu, natomiast tutaj sami powiedzielibyście, że problemów po prostu nie ma. IKSU Ungdom zorganizowane jest w typowy dla drużyn SSL sposób. Mamy trzy treningi w tygodniu na hali i stały dostęp do siłowni, zawodniczki i trenerzy są ubrani od góry do dołu, włącznie z kurtkami zimowymi i obsypani sprzętem do gry, trenujemy z pulsometrami. Nawet kiedy wysyłamy na trening „elity” pięć zawodniczek a pięć kolejnych jest tego dnia niedysponowana to na treningu i tak jest nas 20-tka, bo zawsze dobieramy sobie z młodszych kategorii.



Jaka jest twoja rola w IKSU Ungdom?

Jestem drugim trenerem zespołu. Pomagam w prowadzeniu treningów, w czasie spotkań wymieniamy uwagi z pierwszym trenerem, prowadzę też statystyki strzeleckie i wspieram zawodniczki indywidualnymi wskazówkami. W tym tygodniu po raz pierwszy prowadziłem trening samodzielnie według własnego planu. Ze względu na język oraz to, że są to dopiero pierwsze kroki w roli trenera na tak wysokim poziomie, staram się podchodzić do pracy cierpliwie. Uczę się, obserwuje, zbieram doświadczenie i powoli rozkręcam. W przerwach spotkania i w rozmowach indywidualnych mówię do dziewcząt po szwedzku wspierając się niekiedy angielskim.

Jaki jest poziom sportowy Twojej nowej drużyny, czy porównasz jej siłę do zespołów polskich?

O sile zespołu sporo mówi wywalczony w zeszłym roku awans do SSL. Jestem pewien, że Mistrzostwo Polski IKSU Ungdom osiągnęłyby bez wielkiego wysiłku. Nie przesądzam jednak o wyniku ewentualnego starcia z Polską Reprezentacją. Jak ktoś się na długo zapatrzy w jeden zespół to może to źle wpłynąć na porównanie. Warto wiedzieć, że mamy liczną grupę zawodniczek, która trenując regularnie i grając mecze co tydzień lub nawet dwa razy w tygodniu jest w niesamowitym gazie. Niektóre mają za sobą spore epizody w SSL czy grę w Reprezentacji Szwecji U19. Między pierwszą a drugą drużyną panuje spory ruch zawodniczek: nasze dziewczęta trenują często z Elitą a z drugiej strony niektóre gwiazdy występują w spotkaniach Ungdom – to wszystko podnosi nasz poziom sportowy. Naprawdę trudno byłoby polskim drużynom wytrzymać tempo spotkania przeciwko nam.



Co z funkcją trenera kiedy wrócisz do pełni formy? Jakie są Twoje plany na unihokejową przyszłość?

Gdybym po tym sezonie wrócił do biegania i treningu to mógłbym swobodnie wybierać między kontynuowaniem kariery trenerskiej a kolejnym powrotem do gry. Będzie to kolejna niezwykle trudna decyzja i na ten moment nie mam pojęcia jak postąpię, cieszę się, że nie muszę decydować teraz. Znalazłem się w wyjątkowym miejscu do rozpoczęcia przygody trenerskiej w Szwecji. IKSU to wielka i prestiżowa organizacja, w tym momencie topowa drużyna kobieca w kraju. Na co dzień współpracuję z Andreasem Harneskiem, który w zeszłym sezonie został wybrany trenerem roku. Może warto byłoby pójść za ciosem i postawić na funkcję trenera?? Ale z drugiej strony jak pomyślę sobie, że miałbym już więcej nie zagrać i nie uświadczyć tej radości jaką daje strzelona bramka czy zwycięstwo w meczu to aż przykro się robi.

Świąteczny Mecz Gwiazd, który organizowałeś w Zielonce przyciągnął spore zainteresowanie. Skąd pomysł na tą imprezę i jak oceniasz jej powodzenie?

Zazwyczaj bywam w Polsce dwa razy w roku i zawsze udzielam się unihokejowo. W wakacje są to treningi w Zielonce, indywidualne spotkania z Małgosią oraz obóz Dzikich Gęsi. W grudniu jedno duże wydarzenie: były świąteczne treningi, w zeszłym roku mecz „Gosia Team vs Krzysiek Team” a w tym chcieliśmy pójść jeszcze dalej. Więc zaprosiłem do udziału zawodników MUKS Zielonka oraz UKS Bankówka oraz miejscowe legendy. Impreza wyszła super! Drużyny „Mikołaj Team” i „Rudolf Team” prześcigały się w promocji meczu, mieliśmy sporo konkursów, nagród, zabaw dla kibiców. Było fajne intro, występ chóru i pokazowe gierki maluchów w przerwach. Wszystko to doprowadziło do niezwykle wysokiej frekwencji 475 kibiców co zaskoczyło nawet moich znajomych w Szwecji.



Będzie kontynuacja?

Kibice i zawodnicy byli bardzo zadowoleni a atmosfera w czasie imprezy była przesympatyczna. Uczestnicy meczu zapowiadali, że z chęcią zagraliby ponownie. Dla wielu osób była to jedyna okazja do spotkania się z przyjaciółmi po latach lub pokazania się raz jeszcze przed zielonkowską publiką. Otrzymałem też trochę sygnałów od osób spoza Zielonki, którzy chcieliby wziąć udział w podobnym wydarzeniu. Świąteczny Mecz Gwiazd Zielonkowskiego Unihokeja mógłby być więc próbą generalną przed organizacją meczu All Stars Ekstraligi, o którym od dawna myślę. Ale było nam tak miło we własnym zielonkowskim gronie, że nie wiem czy zdecydujemy się iść w tą stronę :)

Czego ci życzyć w nowym roku?

Przydałoby się w końcu wyzdrowieć, marzy mi się krótka poranna przebieżka! Z unihokejowych spraw zawsze cieszą mnie też sukcesy Dzikich Gęsi. Ale w tym roku oddałbym wszystko za występ Gosi w szwedzkim super finale, co mogłoby być zwieńczeniem jej wspaniałej kariery. Trzymajcie kciuki za awans Małgosi do meczu o złoto i zwycięstwo w Globen :) Pozdrawiam!

Rozmawiał Marcin Kozic



POLECAMY

florbalki.pl - portal z pasją odwiedzin: 7416109