EKSTRALIGA SENIORÓW: JADBERG PIONIER TYCHY - UKS ÓSEMKA WEJHEROWO2012-01-22
To był mecz, który „wciągnął” nawet osoby, które w sobotę zupełnie przypadkowo znalazły się w hali przy ulicy Borowej i nie miały wcześniej pojęcia o unihokeju.

W pierwszym meczu ćwierćfinałowym play off Jadberg Pionier Tychy podejmując UKS Ósemka Wejherowo zaprezentował ciekawą ofensywną grę, a ponieważ rywale też grali odważnie oglądaliśmy „wymianę ciosów”, zakończoną dopiero w dogrywce.

Co prawda ostre strzelanie zaczęło się już w 1 minucie od uderzenia Cariny, ale bramkarz gości spisywał się znakomicie, stopując: Kolanowskiego, Diakowa, Szydłowskiego i Jakubca. Wójcikowski także nie próżnował, w 9 minucie dopisało mu szczęście, bo piłka odbiła się od poprzeczki. Jednak na 65 sekund przed końcem pierwszej tercji wejherowianie przeprowadzili skuteczną kontrę i po sprytnym strzale z bliska tyski bramkarz skapitulował.

Druga tercja zaczęła się od kary nałożonej na Carinę, który odsiedział zaledwie 37 sekund i po strzale w okienko w 22 minucie Ósemka prowadziła 2:0. Ten stracony gol podziałał jednak mobilizująco na podopiecznych duetu trenerskiego Sajewicz – Diaków. W 24 minucie Kolanowski przejął piłkę zagrywaną przez obrońcę rywali i trafił z bliska, a w 26 minucie doprowadził do wyrównania strzelając w okienko po podaniu Diakówa zza bramki. Tyszanie poszli za ciosem i po faulu na Kozicu potrzebowali 27 sekund żeby wykorzystać przewagę. Podawał Diaków, a Carina strzałem z dystansu zapewnił Pionierowi w 28 minucie prowadzenie, którego rozmiary w 30 minucie, w kolejnym okresie gry w przewadze podwyższył Diaków, sprytnie strzelając nad leżącym bramkarzem.

Po stracie czwartego gola Ósemka poprosiła o czas i wróciła do gry zdobywając gole w 32 minucie po uderzeniu zza obrońcy i w 35 minucie po dalekim wyrzucie bramkarza i strzale z bliska. Ostatnie słowo w drugiej odsłonie należało jednak do tyszan, którzy 26 sekund przed zejściem do szatni znowu wyszli na prowadzenie. Biesiada szybkim uderzeniem zamienił podanie Sajewicza na gola. Wynik 5:4, mimo ataków obydwu drużyn (Kozic w 42 minucie trafił w poprzeczkę), utrzymywał się do 50 minuty. Wtedy to piłka po strzale z dystansu znalazła drogę do tyskiej bramki. Obydwie drużyny uparcie dążyły do zdobycia kolejnych goli, ale bramkarze bronili bezbłędnie i po 60 minutach walki wynik pozostał nierozstrzygnięty.

W dogrywce emocje sięgnęły zenitu. Po 118 sekundach gry karę załapał Kolanowski i tyszanie musieli przez 120 sekund grać w osłabieniu. Przetrzymali jednak napór rywali, a w 66 minucie po podaniu Biesiady Kozic oddał szybki strzał i złotym golem rozstrzygnął losy spotkania.

- Marzyłem o strzeleniu „złotej bramki” i zastanawiałem się nawet jak po takim golu mógłbym się cieszyć, żeby zjednoczyć zespół – mówi Marcin Kozic. - Kiedy jednak pierwszy raz w życiu udało się dokonać tej sztuki radość nie trzeba było myśleć. Radość była spontaniczna i wszyscy byliśmy szczęśliwi. Teoretycznie Ósemka jako wyżej sklasyfikowana w sezonie regularnym jest faworytem walki o półfinał, ale nam zespół z Wejherowa odpowiada. Gdy zdobywaliśmy brązowe medale mistrzostw Polski wygraliśmy właśnie z Ósemką. Na rewanż 11 i ewentualnie 12 lutego pojedziemy więc bojowo nastawieni, choć to wejherowianie, którzy w Tychach zagrali osłabieni, teoretycznie dalej są faworytami. Do półfinału wejdzie zespół, który wygra dwa mecze. My potrzebujemy więc już tylko jednej wygranej i będziemy o nią walczyć.

żródło: www.sport.tygodnikecho.pl



POLECAMY

florbalki.pl - portal z pasją odwiedzin: 7484163